Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Krajobraz nawiedzenia

    „W tym czasie Maryja wybrała się i po­szła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy…" (Łk 1,39). Gdy pielgrzymi pokonują schody pro­wadzące w górę, do Kościoła Nawie­dzenia, niektórym z nich przypominają one właśnie wędrówkę Maryi do domu św. Elżbiety. Gdy ewangelista Łukasz mówi o „terenie górskim", ma jednak na myśli fakt położenia geograficznego miejscowości Ein Karem na wysoko­ści ok. 650 m n.p.m., w malowniczym górskim krajobrazie pokolenia Judy. Ewangelia nie przekazuje nam nazwy miejscowości, ale już od najstarszych wieków chrześcijanie owo „pewne mia­sto w pokoleniu Judy" identyfikowali właśnie z Ein Karem. Niegdyś była to miejscowość położona ok. 5 km w linii prostej od Jerozolimy, dziś znajduje się już na jej przedmieściach.

    Nawiedzenie

    Maryja za sobą miała ponad 100 km wędrówki przez pustynną i nieprzy­jazną krainę Samarii (to np. właśnie mieszkańcy jednego z samarytańskich miasteczek nie przyjęli uczniów wysła­nych przed Jezusem – Łk 9,51-56), na pewno w tak długą drogę nie wybrała się sama. Mozaika, która na frontonie kościoła wita pielgrzymów, przedstawia aniołów opiekujących się Matką Bożą w drodze do Elżbiety. Przy spotkaniu dwóch mam padają słowa Elżbiety, które każdy chrześcijanin powtarza codzien­nie w modlitwie Zdrowaś Maryjo: „Bło­gosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona" (Łk 1,42). Natomiast tablice przed wejściem do kościoła przypominają piękny hymn Magnificat, który Mary­ja w tym miejscu wypowiada, a którym modli się kościół każdego wieczoru w modlitwie Nieszporów.

    Sam kościół zbudowany jest na gro­cie, w której według starochrześcijań­skiej tradycji miała się ukryć Elżbieta wraz z małym Janem, którego życie było zagrożone dekretem Heroda, aby w Betlejem i okolicy wymordować wszystkich chłopców do lat dwóch (Mt 2,16). Jan był od Jezusa starszy równo o pół roku, stąd i on podlegał pod ten królewski rozkaz. Maryja z Józefem i Je­zusem uciekają do Egiptu (Mt 2,13), ale co z małym Janem? Apokryf Protoewan­gelia Jakuba daje odpowiedź w następu­jących słowach: „Elżbieta usłyszawszy, że poszukują Jana, wzięła go i udała się w krainę górzystą, i rozglądała się wo­koło, gdzie go ukryć, i nie było tam miejsca ukrytego. Wtedy westchnąw­szy, rzekła: «Góro Pańska, przyjmij mnie, matkę wraz z dzieckiem». Elż­bieta nie mogła odejść przejęta lękiem. I wtedy góra rozstąpiła się i przyjęła ją. I przez górę przenikało do niej światło, bowiem Anioł Pański, który ich strzegł, był z nimi i czuwał nad nimi".

    Narodzenie Jana Chrzciciela

    Po kilkunastu minutach drogi docho­dzimy od położonego po drugiej stro­nie doliny kościoła Narodzenia Jana Chrzciciela. Po wejściu do środka, w północnej nawie, na lewo od głów­nego ołtarza, schodzimy po schodach w dół. Naszym oczom wyraźnie uka­zuje się żywa skała, która wskazuje, iż kościół został zbudowany na grocie za­mieszkiwanej niegdyś przez ludzi (po­dobnie jak bazylika Bożego Narodzenia w Betlejem zbudowana na grocie naro­dzenia czy kościół św. Anny w Jerozo­limie zbudowany na grocie – miejscu narodzenia Maryi). W głębi groty, w sa­mym jej centrum, miejsce narodzenia Jana Chrzciciela – podobnie jak miejsce narodzenia Jezusa w Betlejem – wska­zuje gwiazda, na której łaciński napis głosi: Hic Praecursor Domini Natus Est – „Tutaj narodził się Poprzednik Pana". Ołtarz główny dedykowany jest Janowi Chrzcicielowi, boczne natomiast jego rodzicom: Elżbiecie i Zachariaszowi. Przywodzą oni na myśl opowiadanie z samego początku Ewangelii Łukasza – scenę zwiastowania Zachariaszowi (co ciekawe, oba pierwsze rozdziały opisują w bardzo podobny sposób dwa zwiastowania: właśnie Zachariaszo­wi oraz Maryi; mają ze sobą mnóstwo elementów wspólnych, ale jednak róż­nią się zasadniczo – ojciec Jana nie uwierzył słowom anioła, natomiast Maryja z wiarą przyjęła orędzie Bożego posłańca). Kiedy Zachariasz modli się w świątyni, wewnątrz przybytku, gdzie miał złożyć ofiarę kadzenia, ma wizję anioła. Co ciekawe, Ewangelista wyraź­nie mówi, iż „ukazał mu się anioł Pań­ski", co więcej, precyzuje nawet gdzie dokładnie: „stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia" (Łk 1,11). Inaczej jest w opisie zwiastowania Maryi – św. Łu­kasz nigdzie nie wspomina, by widziała ona anioła. Odpowiedź Zachariasza na radosną nowinę, iż będzie miał syna, wyraża niedowierzanie: „«Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku»" (Łk 1,18). Co ciekawe, nawet tłumaczenie polskie zachowuje niuans grzeczności, który wybrzmiewa w słowach kapłana: o sobie samym mówi, że jest „stary", o swojej żonie natomiast jako (do­słownie) o „posuniętej w dniach". Za brak wiary Zachariasz zostaje ukarany odjęciem mowy, aż do czasu naro­dzenia Jana, a pierwsze słowa które wypowie, będzie potem każdego dnia powtarzać Kościół podczas porannej modlitwy Jutrzni: „Błogosławiony Pan Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wy­zwolił…" Wypisane są one w różnych językach na dziedzińcu przed kościo­łem.

    Przybywając do tego miejsca pielgrzymi niejednokrotnie doznają pewnego zmieszania. Jak to w koń­cu było: Maryja przychodzi do swojej krewnej Elżbiety, by pomóc jej w ostat­nich miesiącach ciąży, co przypomi­na kościół Nawiedzenia. Grota naro­dzenia i kościół Jana Chrzciciela jest natomiast w innym miejscu. W takim razie, gdzie ostatecznie mieszkali ro­dzice małego Jana – Elżbieta i Zacha­riasz? Który „dom" jest autentyczny? Odpowiedź na to pytanie po części daje przyjrzenie się dzisiejszym re­aliom życia w Ein Karem. Osiedle jest zamieszkane obecnie tylko i wyłącznie przez rodziny żydowskie, które często do dzisiaj mają po dwa mieszkania, na jednym i drugim zboczu doliny. W lato, gdy upał doskwiera, przenoszą się do części zacienionej, która daje przyjemny chłód w ciągu dnia. W zimę natomiast druga strona doliny jest na­słoneczniona i cieplejsza i tam jest mi­lej spędzać zwłaszcza zimne, górskie wieczory i noce. Tak samo mo­gło być i w przeszłości. Jest jed­nak jeszcze inna, ewangeliczna wskazówka, która wyjaśnia tę za­gadkę. Po zwiastowaniu Zacha­riaszowi „żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy. «Tak uczy­nił mi Pan - mówiła - wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi» (Łk 1,24-25). Drugi dom mógł pełnić zatem rolę schro­nienia przed ciekawskimi i przed nie zawsze miłymi komentarzami miesz­kańców, skierowanymi pod adresem starych już przecież małżonków…

    Pustelnia św. Jana

    Na koniec warto jeszcze przebyć kilka kilometrów po to, by dotrzeć do ma­lowniczo położonej tzw. pustelni św. Jana. Według tradycji w znajdującej się tu grocie dorastał poprzednik Jezusa, według słów kończących pierwszy roz­dział ewangelii Łukaszowej: „Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem" (Łk 1,80). Dziś miej­scem tym opiekują się franciszkanie i jest rzeczywiście poza miastem, jak mówi Ewangelia: „na pustkowiu". Małe, jednoosobowe domki są schro­nieniem dla tych, którzy wzorem św. Jana chcą spędzić tu trochę czasu z dala od gwaru miasta.


    ks. Bartłomiej Sobierajski

    kapłan Archidiecezji Warmińskiej, doktor teologii biblijnej, student Studium Biblicum Frasciscanum w Jerozolimie.

    Tekst pochodzi ze styczniowego numeru czasopisma Wzrastanie

    Oceń ten wpis:
    Nawrócenie
    A miała być tylko woda mineralna…

    Related Posts

     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    wtorek, 25, wrzesień 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.