Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    O Zmartwychwstaniu słów kilka

    Risen

    W wyjątkowy sposób poruszyły mnie słowa jednego z wielkanocnych fragmentów Ewangelii (Mk 16, 9-15). Święty Marek opisuje jak po zmartwychwstaniu Jezus ukazywał się swoim przyjaciołom. W niedzielny poranek spotkała Go Maria Magdalena, która natychmiast ruszyła, aby oznajmić innym cudowną wieść: „Ona poszła i oznajmiła to Jego towarzyszom, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie dali temu wiary". Potem Pan ukazał się uczniom w drodze do Emaus – im też nie uwierzono. W czym problem? Dlaczego nikt nie chciał uwierzyć w wieść o zmartwychwstaniu? Łatwiej byłoby nam zrozumieć brak wiary u Apostołów, gdyby nowinę oznajmił im ktoś obcy. Wyobraźmy sobie, że przychodzi do nas przypadkowy człowiek i nagle oświadcza, że nasz zmarły przyjaciel zmartwychwstał. To jasne, raczej byśmy mu nie uwierzyli. Jednak, gdyby z taką wieścią przyszedł do nas ktoś bardzo bliski (Maria Magdalena była przyjaciółką Apostołów, a ci z kolei byli dla siebie nawzajem jak bracia), przynajmniej zrobilibyśmy krótki rachunek prawdopodobieństwa. Maria Magdalena powinna cieszyć się wyjątkowym zaufaniem w gronie Apostołów. Przecież to ona była tak bardzo blisko Jezusa, aż do Jego ostatnich chwil. Tak samo zdumiewającym zdaje się brak wiary w odpowiedzi na świadectwo uczniów, którzy spotkali Chrystusa w drodze do wsi. Ich zachwyt, kiedy mówili, jak poznali Pana przy łamaniu chleba, pozostał bez echa. Serce nie zapałało w innych. Należy powtórzyć tu pytanie: dlaczego? W przytoczonym fragmencie Ewangelii czytamy, że uczniowie, którym Maria Magdalena pobiegła oznajmić wielką radość, byli „pogrążeni w smutku i płaczący". W tym sęk. Oczywiście, smutek i łzy są jak najbardziej zrozumiałe w zaistniałej sytuacji. Ich Mistrz został ukrzyżowany, nie żyje. Żałoba jest rzeczą naturalną. Jednak... czyż uczniowie nagle nie zapomnieli o wszystkich obietnicah Jezusa i zapowiedziach Jego zmartwychwstania? Tak po prostu stracili nadzieję. 

    Nie myślmy, że jesteśmy lepsi. Jest z nami gorzej, niż się spodziewamy. Znamy wszystkie obietnice Jezusa, Jego słowa dające nadzieję i budzące wiarę... Mało tego! My już wiemy, że On zmartwychwstał. Mimo to, pogrążeni w smutku i tonący we łzach, nie słyszymy lub nie chcemy słuchać tych („słysząc (...), nie dali temu wiary"), którzy mówią o Jego zmartwychwstaniu. Powinniśmy wierzyć w to codziennie od nowa, ale... No właśnie. Nasze codzienne smutki, łzy, żałoba po niespełnionych marzeniach i nadziejach – to wszystko nas ogłusza, przesłania oczy, zaciemna umysł i już... nie wierzymy słowom Marii Magdaleny, jesteśmy nieczuli na spotkanie Jezusa. Nawet, gdy On przychodzi osobiście. Zamiast skupiać się tak bardzo na sobie, na własnych problemach i porażkach, pozwólmy oznajmić sobie wieść o zmartwychwstaniu, pozwólmy sobie w nią uwierzyć i... dajmy się spotkać Zmartwychwstałemu.

    Na szczęście dzisiejsza Ewangelia nie kończy się na braku wiary Apostołów. W końcu Jezus postanowił ukazać się całej Jedenastce. Tak, wyrzucił im to, że nie wierzyli, ale zaraz potem powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu". To zdanie w tym miejscu może wydać się zaskakujące. Jak to? Sam Jezus musiał pofatygować się do ekipy Jedenastu, siedzącej za stołem, płaczącej, nie dającej wiary słowom naocznych świadków. Przed chwilą nie chcieli uwierzyć, a teraz... cóż, no dobrze, skoro już zobaczyli Pana na własne oczy to inna sprawa. Ale żeby od razu powierzać im zadanie ewangelizacji całego świata i wszelkiego stworzenia? Chciałoby się zasugerować: „Jezu, może jeszcze ich sprawdź, przygotuj, bo wiesz... to taka odpowiedzialna robota...". On wie i właśnie dlatego posyła Apostołów na cały świat. On wie, że tylko głoszenie innym, codziennie dawanie świadectwa i dzielenie się radością zmartwychwstania z wszelkim stworzeniem (a więc nie tylko z ludźmi!) może przyczynić się do nieustannego umacniania i pogłębiania naszej własnej wiary. On wie, że głoszenie Ewangelii pozwala wyjść z grobu smutku i łez, pozwala otworzyć się na innych. A otwarcie na innych jest niczym innym jak... osobistym zmartwychwstaniem. 

    Oceń ten wpis:
    Duchowa adopcja - dlaczego warto
    Ewangelizacja na Juwenaliach 2018
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    środa, 25, kwiecień 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.