Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Radość nie zgaśnie, bo Taize jest właśnie!

     Dwa dni temu wróciłam z europejskiego spotkania młodych Taize, które w tym roku odbywało się w Bazylei. Uczestniczyłam w spotkaniu pierwszy raz. Do wyjazdu zmotywował mnie m.in. przeżyty czas w Krakowie na Światowych Dniach Młodzieży.Pomyślałam , że znowu wróci ta atmosfera przyjaźni, otwartości, radości, wynikającej z Bożej miłości i wiary w Chrystusa. Nie pomyliłam się;) Taize było dla mnie niesamowitym spotkaniem! Dlaczego? Już wam mówię. Taize jest przygodą. Do końca nie jesteś pewny gdzie zostaniesz zakwaterowany, nie znasz miasta, może się zdarzyć, że nie znasz języka, że rozdzielisz się ze swoją grupą. Mogą być to jakieś przeszkody, ale dla mnie było to fascynujące! Zdani na łaskę Pana Boga ;) Sama modlitwa w duchu Taize była dla mnie również niezwykłym doświadczeniem. Widząc tłum młodych ludzi, śpiewających, modlących się przecież do tego samego Boga czułam ducha pokoju i miłości, a także bliskości z nimi. Choć mamy inne temperamenty, różnimy się kulturą, obyczajami, tradycjami to wszyscy mamy takie same pragnienia,musimy stawiać czoła tym samym problemom. Nie chcemy się sprzeczać o teologiczne aspekty naszej wiary, ale żyć w pojednaniu ze sobą, nawet jeśli się różnimy to przecież budujemy na tym samym fundamencie! Śpiew tak piękny, wzniosły, zachwycający, w różnych językach. Z wielką chęcią śpiewałam po francusku, hiszpańsku czy niemiecku, nie znając tych języków. To również budowało wspólnotę i jednoczyło nasze różne narodowości.

      Cisza. Paradoksalnie w niej słyszałam najwięcej. Jest wielka hala, wielki tłum, a wszyscy obecni w imię Najwyższego milkną. Pomyślałam, to jest ten czas kiedy możemy odpocząć w Panu, modlitewnie wytchnąć i podziękować za ten dzień, za ten czas, za nieznaną osobę obok. Każdy na swój sposób, na pewno inaczej, ale razem! To co również mnie zachwyciło i bardzo ubogaciło, to było przesłanie tegorocznego spotkania. Stawiało pytania czy możemy radować się kiedy jest tyle zła na świecie? Otóż tak! Co? Jak to? Dzielmy się radością z cierpiącymi! Radością wynikającą z miłości. Przecież „człowiek został stworzony do radości, a nie do ponuractwa" jak możemy przeczytać w książeczce spotkania. Jednak przy tym pamiętajmy o najsłabszych, nie bądźmy zamknięci na ich wołanie! 

      Na Taize, również spotykamy się w małych grupach międzynarodowych w miejscu naszego zakwaterowania. Ja miałam przyjemność porozmawiać z Ukraińcami. Niestety nie wiele rozumiałam, ale to co było najważniejsze usłyszałam. Było to wołanie o pomoc. Mówili o biedzie i wojnie na Ukrainie. Jeden chłopak po spotkaniu podszedł do mnie i moich koleżanek z Polski i prosił o modlitwę. Ona jest im bardzo potrzebna. Coś tam się słyszało w wiadomościach, że wojna, że na Ukrainie jest bieda. Jednak szum medialny w końcu znika, a ty zapominasz. Nie dotknęło Cię to tak, bo osobiście tego spotkania z potrzebującym człowiekiem nie doświadczyłeś. Mimo wszystko osoby z Ukrainy były radosne. To też pokazuje, że kiedy jesteśmy z Bogiem ta radość się nie kończy nawet pomimo wielu trudności. Bóg to radość! Dzięki temu wyjazdowi doceniłam również dostępność Mszy Świętej w Polsce. W Szwajcarii jest bardzo mało powołań kapłańskich. Msza Święta codziennie jest nieosiągalna. Nasza pani u której ja i moi znajomi byliśmy zakwaterowani powiedziała nam, że u nich jest Msza raz na miesiąc! Byłam w szoku!

    Doświadczenie sylwestra było też nie zapomniane! Każda narodowość prezentowała inny taniec! Każdy taniec miał inny charakter, inne tempo, ale wszyscy bawili się na całego! Żaden naród nie jest lepszy, ani gorszy, jest po prostu inny.

      Ze spotkania Taize w Bazylei wracam przede wszystkim z wielką radością. Z radością ze spotkania drugiego człowieka, z uświadomieniem sobie, że moje problemy to problemy ludzi na całym świecie. Nigdy tak naprawdę nie jestem sama. Wszyscy żyjemy na tej samej planecie, potrzebujemy tych samych rzeczy, mimo różnic jesteśmy tak podobni przede wszystkim w pragnieniach i dążeniach. Ludzie wołają o pomoc, wołają o miłość na różne sposoby. Taize jest odpowiedzią na to wołanie! Chcemy być razem, w radości, miłości, bezpieczeństwie i pokoju. Wracam z takim przeświadczeniem, że będąc z Chrystusem jesteśmy w stanie dawać to wszystko innym, każdy w swoim kraju, jako te kropelki w oceanie, ale to właśnie z tych kropelek składa się ocean. 

      Zapraszam też do obejrzenia filmiku z czasu tego spotkania. Zobaczycie również przepiękne miasto jakim jest Bazylea;)

    Oceń ten wpis:
    Potłuczona filiżanka?
    Wielkie pragnienia
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    poniedziałek, 19, luty 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.