Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Wielbi Cię ma dusza!

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Rodzina to jest siła!

    25594082_1541401845936140_669338011253562672_n

    Za nami Święta Bożego Narodzenia. Pamiątką po nich są stosy prezentów, choinki w kościołach, jeszcze zapełnione lodówki, czy też zdjęcia na fejsie lub inście z suto zastawionymi stołami... i rodziną. Przy stole. Ten niezwykły czas mówi nie tylko o Solenizancie, na którego wszyscy czekają. Ewangelia wg św. Łukasza, którą czytamy w tych dniach zwraca naszą uwagę jeszcze na dwie osoby. Są nimi Józef i Maryja. Pisząc ten artykuł bardzo długo zastanawiałem się, co czuł Józef, kiedy zobaczył Maryję po Zwiastowaniu... Chciał ją oddalić, jednak interwencja Boga sprawia, że wszystko, jak wiemy, kończy się dobrze. Dopiero co Zbawca przyszedł na świat, a zaraz potem na barki Józefa spada odpowiedzialność za uratowanie życia, gdy anioł przychodzi i oznajmia Józefowi, by wraz z Maryją i Dzieciątkiem uciekał do Egiptu, gdyż Herod pragnie śmierci dziecka. 

    Kolejna sytuacja: Jezus gubi się w Świątyni, zaś oni szukają go trzy dni. Kiedy go wreszcie odnajdują, Jezus wprawia ich w zdumienie. Zwłaszcza mam tu na myśli Józefa, słyszącego słowa:,,Dlaczego mnie szukaliście? Nie wiedzieliście, że jestem w domu mojego Ojca?". Co ciekawe, nigdy, na żadnej z kart czterech Ewangelii nie znajdziemy ani słowa, jakie by padło z ust świętego Józefa. Pewnie niektórzy się z tego śmieją. Warto jednak zauważyć, że słowa to nie wszystko. Możesz nie mieć języka, ale za to język ciała zdradzi o Tobie wszystko. Józef być może cierpiał, bo jak każdy tata miał problemy ze zrozumieniem swojego syna - nastolatka, jednak kochał go. Jak własnego syna! Nauczył go zawodu cieśli. A Jezus był mu posłuszny...

    Dzisiaj możemy się wiele nauczyć od Najświętszej Rodziny. Wielu z nas być może ma w rodzinie problemy. Np. niektórzy dowiadują się po latach o długach zaciągniętych przez swoich bliskich, którzy teraz ciągają dzieci po sądach, aby spłacały długi zaciągnięte przez ojca alkoholika. Przykłady moglibyśmy mnożyć...

    Mi zawsze wydawało się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Bo wszystko jest zatuszowane, zakryte pod warstwą pudru, czy kosmetyków. Grzechy ojca, ciotka-plotkara ma zamknięte usta, babcia odkłada laskę i pod sukienką zakrywa zwichniętą nogę, ale przed Panem Bogiem nie zakryje się w ten sposób swojego serca...  Tu nie pomoże żaden puder i tusz. Tu liczy się serce. 

    W dzisiejszych czasach młodzi ludzie zatracają się w luksusach tego świata. A starsi życzliwie służąc radą nie są w stanie powstrzymać języka za zębami, tylko mówią: ,,Boże, za jakie grzechy ona siedzi z nim "na wiaderku"?!". Czasami nie trzeba krytykować, wystarczy tylko porozmawiać. Bo Święta Bożego Narodzenia zwracają naszą uwagę ku rodzinie. Zresztą pierwsza niedziela po tych Świętach to uroczystość Najświętszej Rodziny, dlatego przed młodymi ludźmi stoi dziś wyzwanie, które trafnie wypowiedział Patron Rodziny - święty Jan Paweł II: ,,Musicie wygrać walkę o rodzinę!". 

    Najświętsza Rodzino z Nazaretu, ucz nas tak kochać swoich bliskich, byśmy pomimo ich wad, umieli mówić o nich wszystkich: RODZINA TO JEST SIŁA!!!

    Oceń ten wpis:
    Taize, czyli Sylwester inny niż poprzednie
    NIE MA TAKIEGO JAK JEZUS! - On od początku miał dl...
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    niedziela, 27, maj 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.