Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    ŚDM z perspektywy Liturgicznej Służby Ołtarza

    ikonadowzrastania

    W kolejnych numerach „Wzrastania", w dziale poświęconym Światowym Dniom Młodzieży, spotykamy się z młodymi ludźmi, którzy dzięki ŚDM, mogą podzielić się dziś niezwykłym doświadczeniem wiary, Kościoła i przede wszystkim spotkaniem w życiu Pana Boga.Niektórzy może zaczną za chwilę zastanawiać się, jak to się stało, że ministranci, z małych miasteczek Archidiecezji Łódzkiej, znaleźli się w najbliższym otoczeniu Ojca Świętego? Czasem w naszym życiu dzieją się rzeczy, o których nigdy nie śniliśmy. Pan Bóg daje nam tak wiele, że z ludzkiej perspektywy, nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. Zapraszam na kolejne spotkanie – tym razem spojrzenie na ŚDM męskim okiem, czyli z perspektywy Liturgicznej Służby Ołtarza. 


    Kacper Dynda, który trzymał podczas Mszy Rozesłania pastorał trzech Papieży opowiada, że wszystko zaczęło się niespodziewanie, w zasadzie nikt nie przewidywał tego, w jak wielkim wydarzeniu chłopacy będą brać udział.
    - Wszystko zaczęło się podczas jednego ze spotkań Liturgicznej Służby Ołtarza w Łodzi, na które przybył do nas ks. Stanisław z Krakowa, odpowiedzialny za przygotowania liturgiczne na ŚDM. Podczas weekendowego skupienia w Krakowie dowiedzieliśmy się jak będą wyglądały wydarzenia centralne ŚDM oraz co będzie należało do naszych obowiązków, a także odwiedziliśmy Błonia i Campus Misericordiae. Ku naszemu zdziwieniu, gdy byliśmy już na Krakowskich Błoniach dowiedzieliśmy się, że nasza posługa nie będzie ograniczała się do liturgicznego przygotowania miejsc katechez, lecz zostaliśmy wybrani do asysty papieskiej na rozpoczęcie i zakończenie spotkania młodych
    z Ojcem Świętym. Pamiętam doskonale moment, gdy Papież, jechał na sobotnie czuwanie na Campus Misericordiae, i jak krzyknąłem „PAPA FRANCESCO". On odwrócił się i pobłogosławił nas. To było niezwykle przeżycie. - Dopiero wieczorem, podczas adoracji, tak naprawdę uświadomiłem sobie, w czym biorę udział i jak wielkimi łaskami zostałem obdarzony. Widziałem młodych ludzi ze świecami w dłoniach, zatopionych na modlitwie. Jedyne, co miałem w sercu to słowa - Boże, dziękuję. Ten czas był dla mnie szczególny, na pewno niezasłużony, ale do czegoś mnie wzywający. Do nieustannej modlitwy, ufności i zawierzania. Do przypomnienia sobie, że najwięcej otrzymuje i wzrastam, kiedy jestem najcichszy i najpokorniejszy, skupiony na modlitwie, a nie na hałasie wokół mnie
    - dodaje Michał Gołembka, który przygotowywał ołtarz oraz miał Lavabo przy Papieżu podczas Mszy z Ojcem Świętym. 

    Dla Kamila Mroczka, który był odpowiedzialny za świece podczas Mszy z Ojcem Świętym, ŚDM było bardzo wyjątkowym przeżyciem nie tylko pod względem fizycznym, ale także pod względem duchowym. - Dzięki temu, że mogłem uczestniczyć w asyście przy ołtarzu, mogłem wszystko przeżyć jeszcze lepiej. Spotkanie z papieżem to było coś, czego nie zapomnę do końca życia – powiedział zapytany o wspomnienia z tamtego czasu.

    Dla wszystkich posługujących ten czas był wielkim wyróżnieniem, ale także ciężką pracą, przede wszystkim wtedy, kiedy wszyscy inni spali i odpoczywali.
    - Noc przed zakończeniem ŚDM spędziliśmy w zakrystii za ołtarzem. Ok. godz. 3, gdy wszyscy już spaliśmy, zostaliśmy obudzeni, aby pomóc przy przewozie ornatów na cały Campus. 30 000 ornatów musieliśmy przenieść na ciężarówki. Campus był wtedy spokojny, wszyscy spali, aby przygotować się na jak najlepsze przeżycie Mszy z Ojcem Świętym, podczas gdy my ciężko pracowaliśmy" - opowiada Dariusz Mroczek.

    Paweł Urbański, odpowiedzialny za niesienie świecy podczas celebracji z Ojcem Świętym zauważa też ciekawą zależność – kiedy ma nas spotkać coś niezwykłego zaczynamy przygotowania, układanie w głowie scenariusza całego wydarzenia, a kiedy już nadchodzi wyczekiwana chwila, to po prostu się ona dzieje. 

    - Nazajutrz, kiedy zebrało się w zakrystii ok 1050 biskupów i kardynałów. Pomagaliśmy im się ubrać do Liturgii, dobrać mitry. Była to również okazja do rozmowy, choć może nam się wydawać, że biskupi są na co dzień niedostępni ze względu na pozycję, którą zajmują, a tutaj można było z nimi porozmawiać o wszystkim, o czym chcieliśmy.
    Na kilka godzin przed Mszą Rozesłania, mieliśmy próby z papieskim mistrzem ceremonii ks. prałatem Guido Marinim, który również wtedy skierował do nas swoje słowo i pobłogosławił. W pewnym momencie, podczas próby przed Mszą Rozesłania, podszedł do nas ks. Stanisław. Mieliśmy jak najszybciej zejść na dół i się ustawić, bo Ojciec Święty chciałby się z nami spotkać. Wszyscy byliśmy w szoku, że następca Świętego Piotra chce się z nami spotkać. W głowie miałem mnóstwo pytań, które chciałbym zadać Franciszkowi. Gdy papamobile zatrzymał się obok mnie, a Ojciec Święty wyszedł i wyciągnął rękę w moim kierunku, zdziwiło mnie to, że wszystkie pytania gdzieś się ulotniły, nie wiedziałem, co mam powiedzieć. Przytrzymałem chwilę dłoń Papieża i ucałowałem Jego pierścień. Trudno mi było uwierzyć w to, że Następca Świętego Piotra jest tak blisko, to był niezwykły czas, który zapamiętam do końca życia
    .

    - Idąc ulicami Krakowa widzieliśmy księży biskupów i księży, którzy tańczą, bawią się z młodzieżą, śmieją się, nie odmawiając wspólnego zdjęcia. Pamiętam sytuację, gdy biskup wsiada do autobusu, wszyscy chcą ustąpić mu miejsca, a On mówi„Nie, nie, ja postoję, dziękuję!". Inny moment - podczas przejazdu Papieża, kiedy młodzież z Portugalii śpiewała pieśni w swoim języku, a dziewczyny z innego kraju nie wiedząc co śpiewają, złapały po prostu melodię i mimo wszystko próbowały śpiewać z nimi - i to jest właśnie super przeżycie. Ludzie z wielu krajów łączą się i bawią się razem – dodaje Norbert Ogiński, podkreślając, że niezwykłość Światowych Dni Młodzieży, przejawia się najczęściej w tych zwyczajnych sytuacjach.

    Podsumowując rozmowę Kacper Dynda dodaje: - Największą pamiątką po Światowych Dniach Młodzieży zdecydowanie jest Różaniec, który ofiarował nam Ojciec Święty oraz zdjęcia z Następcą Świętego Piotra. Testamentem, który zostawił nam Ojciec Święty po wyjeździe z Polski są trzy słowa: odwaga, pamięć i nadzieja na przyszłość. Musimy być otwarci na drugiego człowieka. Mogliśmy nie jechać i siedzieć w domu, ale jak powiedział Ojciec Święty: Założyliśmy buty, zeszliśmy z kanapy, wsiedliśmy do pociągu i ruszyliśmy w wielką przygodę, którą będziemy kontynuowali końca życia.



    Opr. Karolina Błażejczyk

    Tekst ukazał się w majowym numerze miesięcznika "Wzrastanie"

    www.facebook.com/wzrastanie/

    Oceń ten wpis:
    Matka naszych więzi
    Apostołowie codzienności

    Related Posts

     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    niedziela, 19, sierpień 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.